Blue Angel

Nihil constat nisi mutatio

30 Rzeczy które muszę zrobić do 30-stki

Już niestety 2.5 miesiąca zostało mi do przekroczenia tej magicznej cyfry. Ogólnie nie czuje się na tyle lat i wiem co będę robiła w dniu swoich urodzin-ryczała w poduszkę. Ale każdy to przejść musi i postanowiłam stworzyć listę rzeczy do zrealizowania aby przejść przez ten trudny okres z poczuciem spełnienia. Niektórzy mówią, że życie zaczyna się po 30 stce, inni, że czasy 20-30 lat są najlepsze. Nie wiadomo w co wierzyć. Na pewno nie należę do osób, które mają ułożone życie rodzinne, więc wiem, że dużo jeszcze przede mną i wszystko się może zdarzyć- zarówno pod kątem podróży, przyjaźni jak i w życiu osobistym Ja Mocno w to wierze!!!

 

  • Szalony wypad z koleżankami
  • Wyjazd na własną rękę- bez biura podróży
  • Kupić sobie małą czarną, żakiet i wibrator
  • Skok ze spadochronem
  • Mieć w dupie byłych chłopaków
  • Założyć własną firmę- albo mieć plany
  • Zrobić sobie tatuaż
  • Wymienić zdjęcia w ramkach
  • Iść do Exit Roomu
  • Ćwiczyć i popracować nad kondycją(przynajmniej raz w tygodniu siłownia)
  • Pojechać na Mazury
  • Załatwić sobie nowy telefon z dobrym aparatem
  • Zrobić coś spektakularnego i szalonego
  • Zagrać na gitarze przynajmniej jedną piosenkę.
  • Zapisać się na kurs tańca towarzyskiego
  • Paintball!!!
  • Jazda Autem 4×4
  • Zafarbować włosy na blond
  • Iść do drogiej restauracji lub do Teatru Muzycznego
  • Umówić się do kosmetyczki
  • Iść na wyścigi konne
  • Wziąć wolne na żądanie- bez powodu, dla kaprysu:P
  • Przemeblować pokój
  • Powyrzucać stare ciuchy
  • Wykasować wszystkie zdjęcia swoich byłych
  • Kupić tort czekoladowy i zjeść go w babskim towarzystwie!
  • Wybrać się do SPA
  • Przeczytać przynajmniej jedną ale grubą książkę ( dawno nie czytałam- brak czasu)
  • Narysować coś dla przyjemności( nie robiłam tego od lat)
  • Spędzić noc pod gwiazdami

 

Hmm Ciekawe czy zdążę:P

zycie zaczyna sie po 30-stceUwaga z drogi śledzie bo nadchodzę 😛

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

facebooktwittergoogle_pluspinterest

Życie to dżem ze świni..

 Spotkanie mojej przyjaciółki  z czasów studiów było dla mnie dzisiaj zaskoczeniem. Nie widziałyśmy się chyba 3 lata,  musiałyśmy zatem po prostu iść na kawę i poplotkować…jak to baby! Historia opowiedziana przez Klaudię skłoniła mnie do refleksji i dlatego muszę się z kimś podzielić – jest to przestroga dla innych dziewczyn. Była z chłopakiem od czasów liceum przez 8 lat, tworzyli ciekawy związek – oboje to mocne charaktery, z czego wychodziły bardzo częste kłótnie itd. My jako znajomi to akceptowaliśmy, bo tacy już są głośni i bezpośredni w słowach i czynach. Czuć jednak było, że jakby ktoś chciał ich rozdzielić albo powiedzieć złe słowo to koniec… Kochali się bardzo mocno. Mieszkali razem z 3 lata. Tworzyli wspólny dom, remontowali już 2 mieszkania, żyli w sumie jak mąż i żona, rodziny ich bardzo dobrze się znały i nawet były wspólne święta…tylko do zaręczyn nie dochodziło. Wszyscy się dziwiliśmy, bo po kolei ktoś się hajtał( oczywiście mnie wyłączając) , albo kredyt brał na dom a oni nic. Klaudia czekała, że w końcu się coś zmieni, Niestety nagle jej chłopak ją rzucił…po tylu latach, rozumiecie to??? I nie trudno zrozumieć dlaczego? Znalazł inna…Oczywiście się nie przyznawał i co chwilę pojawiały się nowe fakty, które ona sklejała i…cierpiała. Już tydzień po jej wyprowadzce niby zaprosił Nową na weekend a miesiąc później byli oficjalnie parą. A jej dawał ciągle nadzieje „dajmy sobie czas”. Ona się wyprowadziła i musiała życie zacząć od nowa…życie którego takiego normalnego nie znała…zawsze mieszkała albo z rodzicami albo z nim, innego życia bez niego nie pamiętała…Pól roku czekała na niego..w sumie był jej całym życiem…ledwo dała sobie radę, ocierając się już o psychologów i zastanawiając się po co żyć. Najgorzej, że przez te wszystkie lata stworzyli również drugą rodzinę: grupę przyjaciół, którzy byli dla nich ważni…i chcąc nie chcąc musieli się później widywać: on + ona+ przyjaciele+ potem jego dziewczyna. Dla niej ta paczka przyjaciół była znaczącą  częścią jej życia. Odsunęła się trochę od nich, bo musi ułożyć swoje życie, a za to on idealnie się w swoje stare wpasował tylko z nową partnerką. Dupek…Faceci zawsze spadają na 4 łapy i nikt nie pamięta jaki był, jakie tez negatywne sytuacje były w życiu, on ma świetny PR…Wie to ona i dzielić się  znów ze światem nie zamierza. Chce zapomnieć.  Zaczyna teraz nowe życie ale zajęło jej to 1.5 roku, aby przestała o nim myśleć i pozbyć się złudzeń. Niestety nie potrafi nienawidzić…A tak byłoby chyba najłatwiej i wierzy, że karma wraca do ludzi. Nikomu takiego świństwa nie życzę…nawet najgorszemu wrogowi… To jest silna dziewczyna i da radę…Ale dlaczego dobrzy ludzie muszą tak cierpieć? A może czeka ją coś jeszcze lepszego??:) Mam zamiar utrzymywać kontakt i być osobą na której może polegać…

 

facebooktwittergoogle_pluspinterest

Z nutką boho

Tej wiosny jednym z głównych trendów jest boho. Ten wywodzący się od połączenia barwności hipisów z oryginalnością bohemy styl, wraca do łask po raz kolejny. Warto pobawić się nim w tym sezonie – pozostawia nam szerokie pole do popisu i szerokie spektrum wyboru!

 

magda12084168_963586467044551_1301776827_n

12837421_963586543711210_1415285717_o 12837260_963586590377872_385522740_o

photo 4 photo 5photo 3

facebooktwittergoogle_pluspinterest

Włoska dolina słońca

photo 2

Słoneczna Italia skrywa wiele urokliwych miejsc skąpanych w słońcu – latem czy też zimą…Wybrzeże nad Adriatykiem, w sercu Toskanii czy też w urokliwych Alpach…W jednym z takich górskich resortów jest Marilleva Folgarida, gdzie spędziłam ostatnie kilka dni lutego. W tym sezonie śnieżnego szaleństwa nie mogłabym sobie wyobrazić lepszych warunków niż te w Dolinie Słońca.

Marilleva to dość oldschoolowy resort narciarko-snowboardowy oferujący cały zestaw usług w tym zakresie. W Marillevie na wys 900 i 1400 m.n.p.m. znajduje się zestaw budynków pamiętający jeszcze Pana Gierka. Jest to zespolony ze sobą pokojów typu studio, hoteli, basenu, spa, z częścią komercyjną a la centrum handlowe z supermarketem czy np. salonem z automatami do gier. Wszystko w „zasięgu ręki” – nie biorąc pod uwagę labiryntu prowadzącego do tej części czy dystansu i czasu niezbędnego, aby tam dotrzeć….Czyli dodatkowa godzina na zakup bułek na śniadanie. Te niedogodności schodzą jednak na drugi plan, gdyż nie są one w stanie przysłonić piękna Val di Sole. Na tę ocenę składa się wiele czynników –  począwszy od przepysznej kuchni a skończywszy na urokliwych pejzażach i wyśmienitych warunkach na stokach.

Kawa o poranku zaparzona świeżo w kawiarce (która de facto zawsze znajduje się na wyposażeniu włoskiego pokoju “hotelowego”) przy blasku słońca z widokiem na ośnieżone Dolomity to kwintesencja zimowego relaksu. Po tak rozpoczętym dniu można udać się na stok, aby rozkoszować się pięknem przyrody, górskim, rześkim powietrzem i świetnie przygotowanymi trasami. Każdy taki poranek nastraja pozytywnie tak jak pierwszego poranka, mimo kilkudniowych zakwasów…

Zespół budynków jest dobrze zorganizowany. Z resortu możemy dostać się bezpośrednio na trasy. Cały ośrodek jest rozbudowany, posiada dobre połączenia z każdym ze stoków i z każdym z punktów kluczowych, gdzie możemy odpocząć przy kieliszku Aperolu, bombardini czy pysznej pizzy.

Praktycznie wszystkie gondole, wyciągi zaczynają działać o 8:30 i są zamykane ok 16:30 – de facto jest to idealna godzina, aby zakończyć dzień na stoku. Po aktywnie spędzonym dniu godzina 19:00 to czas już w zasadzie tylko na…  dobranockę :)

 

facebooktwittergoogle_pluspinterest

Akcja Squash

Już mi przeszło. Potrzebowałam świeżego powietrza… A na pewno potrzebowałam się wyżyć!! Miałam dziś okazję pierwszy raz pójść na squasha, rewelacyjny sport. Akurat ja rozumiem manie i uzależnienie od sportu, gdyż uwielbiam chyba każdy jego rodzaj:D Niestety  nie znaczy, to, że mam czas aby regularnie ćwiczyć….Obecnie znajduję czas raz na 2 tyg;) Pewnie nie jedna kobieta tak ma, a z braku czasu hot dog na mieście i oponka murowana… Nie warto dziewczyny się tym przejmować! Wszystko można jeść, tylko w odpowiednich ilościach. Nigdy nie byłam na diecie, ale jak ostatnio spojrzałam na siebie w lustrze,  stwierdziłam, że to katastrofa. Na początku zeszłego roku  schudłam 6-7 kg przy wadze 53kg,a  teraz przytyłam 9 kg, więc dobrze nie jest…Mojemu organizmowi coś się popieprzyło…Nigdy nie jadłam słodyczy (no może oprócz tortu czekoladowego),  a teraz jak wejdę w markecie do alejki ze słodyczami.. to nie mogę wyjść 😮 I się zastanawiam się,  co ja robię??? Na szczęście już mi to mija, ale tak naprawdę – jedni jedzą słodycze inni Fast foody, a inni jedzą zdrowo(jak bym chciała:P).

A wracając do squash to polecam wszystkim, ale skutek uboczny pierwszego razu to bolący kawałek każdego ciała, nawet nie wiedziałam, że mam mięśnie w takich miejscach. Jakieś 3 dni i zakwasy mijają, a potem kolejne razy są przyjemniejsze. Same plusy: Pracuje całe ciało, schudnę, lepsza kondycja, wyżyję się( z moim ADHD to ważne) i można grać nawet do 24:)

facebooktwittergoogle_pluspinterest

Minęło nieco czasu a Nowy Rok – jak zwykle – spowszedniał. Zapał zgasł, postanowienia znów zostały wepchnięte między książki (które czytamy coraz częściej) i czekają na kolejny rok… Much Abo about nothing. Nihil novil. Ale czy ktoś się uczy w tych czasach na błędach? Hipokryzja to nasze drugie imię.

facebooktwittergoogle_pluspinterest

Styczeń- Najgorzej

Czy Ci ludzie powariowali?? Czy każdy sobie jakieś postanowienia wbił do głowy i na siłę szuka miłości, flirtu czy podrywu? Nawet osoba, którą uważałam za przyjaciela bez okazji wydaje Ci się ,że puszcza Ci oczko i robi maślane oczy ..jakaś masakra..z mózgu robi się sieczka! Szczerze nie ogarniam tego. Inny przykład:  nagle kolega koleżanki zaczął się odzywać w sposób dwuznaczny; w klubie się ktoś dosiada, inny pisze smsy;/ A ja się pytam, gdzie byliście wszyscy przez poprzedni rok? ?? To teraz Ja kopne wszystkich w dupę bo mi jest na razie dobrze tak jak jest!! Ktoś powiedział, że prawdziwy związek można stworzyć w momencie, kiedy Ty akceptujesz siebie jako SINGLA i odpowiada Ci ten status. Odpowiadasz za siebie, nie musisz się tłumaczyć z niczego: gdzie idziesz, kiedy wrócisz, a po co idziesz?? Najlepiej aby Twój dzień wyglądał tak: dom-praca-zakupy –dom!! A nie, u mnie tak nie będzie. Niech ten stan singla trwa, a ja wycisnę z niego wszystko co się da….przynajmniej jeszcze przez parę miesięcy:P

 

Kiedyś:

Pobudka 7 rano – Praca, druga praca, chłopak, mieszkanie, weekendowe wyjazdy(zaplanowane przeze mnie bo przez kogo) lub domówki tzw posiadówki, brak czasu i dużo TV wieczorem- 22 spanie.

 

Dziś:

Pobudka 7 rano, praca, różnego rodzaju warsztaty, teatr, zajęcia wokalne, sportowe: siłownia, basen+ czasem sauna+ spotkanie ze znajomymi( piwko, karaoke, impreza) + wyjazdy w góry + czasem jakaś randka– brak czasu na TV i siedzenie w domu- spanie ok. 2-5 rano.

 

Co lepsze???

 

Emilka

facebooktwittergoogle_pluspinterest

Nowy Rok. Nowe Życie

Za nami pierwsze dni Nowego Roku – 2016. “Brzmi trochę jakbyśmy żyli w przyszłości” – usłyszałam od koleżanki z pracy, która a propos wybierała się na premierę “Gwiezdnych Wojen”. Może coś w tym jest, nawet dla mnie dwudziestoparolatki (jeszcze…). Nowa data oznacza dla mnie jednak przede wszystkim początek nowego roku. Nic pompatycznego. Nic nad czym można by się rozwodzić, zmuszać do zadumy czy co można by celebrować.

W zasadzie ta „sytuacja” wręcz doprowadza mnie do białej gorączki, bo w tym czasie roku nagle wszyscy, jak za dotknięciem “czarodziejskiej różdżki” (wszyscy wiemy, że w tym zwrocie już zawarta jest bezsensowność i nierealność, więc w zasadzie wszystko po tym wyrażeniu jest nieistotne – tak jak to „wydarzenie”) robią “porządki”. Być może jest to związane z wiekiem? W końcu im jest się starszym, tym bardziej narasta potrzeba, żeby “coś” ze sobą zrobić. “Coś” – co to jest w ogóle? Hmm… Być może to schematy, do których zmusza nas społeczeństwo? Być może to strach? Strach przed samotnością, przed nieradzeniem sobie, przed słabością? Jednak jakikolwiek to nie byłby powód, dlaczego nie dbać o swoje sprawy cały czas, a tylko skupiać się na nich raz w roku? Dzięki temu zlepku emocji po bożonarodzeniowej gorączce “galerianej” mamy festiwal mieszanych uczuć noworocznych… Aż się nie mogę doczekać kolejnego końca roku!

Moc postanowień noworocznych sprawiła, że wszyscy moi bliscy i znajomi zachowują się dziwacznie… Próbują nagle “naprawić” to, co było złe w ciągu całego (sic!) roku – w ciągu kilku dni nowego! Brilliant! Ktoś popłakuje, ktoś robi intensywne listy niemalże z życzeniami na nowy rok… I oby ziściły się już! A najlepiej wczoraj! Irytacja moja sięgnęła zenitu, kiedy jeden z moich znajomych postanowił zerwać kontakt, bo… już dawno tak “powinno być”. Wszystko jasne…!

Początek nowego roku początkiem czegoś nowego – z pewnością. Tak samo jak nowy dzień daje nową nadzieję. Tak samo jak każdy wschód słońca budzący nas o poranku zdaje się jednoczyć z dźwięcznym, starym szlagierem „Grupy I”: “obiecał mi poranek szczęście dziś i szczęście dziś musi przyjść”, bo “obiecuje nam poranek wszystko co chcemy mieć”. Tak samo jak kolejny Nowy Rok. Tylko, że to co się wydarzy zależy od nas każdego dnia, chwila za chwilą, każdego roku. Zmiana daty, nie gwarantuje nic, tylko krótkotrwałą utopię, bo nagle słyszymy dźwięk alarmu i “budzimy się do życia, naiwni tak”…

facebooktwittergoogle_pluspinterest

Nowy Rok – Nowa Nadzieja

Czeka na mnie 365 no­wych nadziei, ty­siąc wyz­wań, mi­lion marzeń i  jed­na miłość.  Tak w skrócie mogę opisać moje plany na 2016r. Czy się spełnią. Nie wiem. Poprzedni rok należał do najgorszych w moim życiu a teraz w sylwestra podjęłam decyzję, że jestem gotowa na zmiany. Co prawda nie obyło się bez płaczu o północy. Nie wiem z jakiego powodu, Może jakiś strach mnie ogarnął… Teraz czuje, że jestem silniejsza i pozytywnie nastawiona, albo inaczej już nic mnie w tym cholernym życiu nie zdziwi. Każda katastrofa nuklearna w tym roku dosięgła mnie więc już się niczego nie boje. Taka obojętna… a zdałam sobie sprawę z jednej ważnej rzeczy. Poz­na­jemy no­wych ludzi i na­wet nie zda­jemy so­bie spra­wy z te­go, że właśnie Ci ludzie za dzień, tydzień lub rok mogą stać się naszy­mi naj­lep­szy­mi przy­jaciółmi. Cząstką życia. Gdyby los chciał jednak inaczej nie poznała bym ich i   nie była tam gdzie jestem. Myślę, że za  drzwiami jest nowy ciekawy świat. Być może nie będzie taki uporządkowany do jakiego przywykłam, ale szalony, artystyczny, spontaniczny, bez ograniczeń. Nawet jakbym się cofnęła wspomnieniach o 10 lat, to nie potrafiłabym nawet go sobie wyobrazić.

 

facebooktwittergoogle_pluspinterest

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén